Rozdział 2 z 3

Z Pawła do Pawełka

To miało wyglądać zupełnie inaczej.

4 min czytania
Kobiety poszły do domu Łucji. W tym czasie Paweł w swoim pokoju starał sobie poukładać w głowie jak to wszystko wytłumaczy mamie i pani Łucji. Gdy tak był zatopiony w myślach nagle do pokoju weszła jego mama trzymając w ręku kilka dziecięcych pampersów.

  • Mamo, ja bardzo przepraszam i już wszystko tobie wyjaśnię... - zaczął Paweł.
  • Ciiii Pawełku. Małe dzieci nie potrafią jeszcze mówić, tylko gaworzą. A skoro zachowujesz się jak małe dziecko to tak też będziesz traktowany. Teraz marsz do łazienki muszę cię wykąpać.


Paweł posłusznie poszedł do łazienki trzymając mamę za rękę. Mama starannie wykąpała, a następnie wytarła Pawła. Po kąpieli Paweł chciał założyć swoje bokserki, ale natychmiast powstrzymała go mama.

  • Oj Pawełku, małe dzieci noszą pieluszki, idź do swojego pokoju, ja zaraz tam przyjdę. - spokojnie powiedziała Marta.


Jak mama kazała tak Paweł uczynił. Po chwili do jego pokoju weszła mama trzymając puder w dłoniach i pieluszki córeczki Łucji.

  • A teraz się kładź. Zaraz założę ci pieluszkę.


Paweł położył się, a jego mama zaczęła staranie pudrować miejsca intymne syna i zaraz na jego pupie wylądowały trzy warstwy dziecięcych pampersów. Następnie założyła mu białą koszulkę i czarne dresy.

  • A teraz ty tu zostań a ja muszę jechać na zakupy - powiedziała Marta.


Paweł został sam w swoim pokoju i próbował zrozumieć co właśnie się wydarzyło. W końcu z emocji zasnął. Obudziła go wracająca po trzech godzinach z zakupów mama.

  • O... Moja dzidzia się obudziła... - uśmiechnęła się Marta. - zobacz co ci kupiłam.


Na biurku stały ogromne paczki dużych pieluch abdl, body, śpioszki, butelki, smoczki, rajstopy i zakolanówki. Wszystko w urocze dziewczęce wzory.

  • Ale mamo... Ja tego nie potrzebuje... To było tylko ten jeden ostatni raz... - zaczął tłumaczyć się Paweł.
  • Ciiii... Już mówiłam, że małe dzieci nie mówią i nie decydują o sobie. A teraz kładź się, zaraz cię przebiorę.


Marta zdjęła Pawłowi koszulkę i dresy i zobaczyła całą mokrą pieluszkę. Paweł też był tym wyraźnie zaskoczony, bo przecież nigdy nie sikał przez sen.

  • Ooooo... Mój bobas ma mokra pieluszkę. Zaraz cię przewinę i ubierzemy śliczne ubranka.


Marta sprawnie przewinęła Pawła, założyła mu grubą różową pieluszkę z króliczkami, body w księżniczki oraz białe rajstopy.
Gdy Paweł był już przebrany stanął na nogi, jednak z powodu grubości pieluszki nie mógł ich złączyć, a i chodzenie sprawiało mu ogromny problem.

  • Widzę że dzidzia ma problemy z chodzeniem. W takim razie trzeba na czworaka Pawełku. - zaśmiała się Marta. -
No, a teraz chodźmy zjemy kolację, a potem mamusia da buteleczkę ciepłego mleczna.

Paweł poraczkowal w stronę kuchni i wspiął się na krzesło. Na stole czekały już przygotowane gerberki i butelka mleka. Paweł na ten widok skrzywił się, co natychmiast zauważyła Marta.

  • Kochanie, nie grymasimy, małe dzieci tak jedzą, a teraz leci samolocik...


Paweł nie śmiał sprzeciwić się swojej matce, wiedział że to kobieta stanowcza i zawsze dopnie swego. Zjadł wszystko co przygotowała mu mama. Co prawda nie były to wykwintne dania i brakowało im przypraw, ale po całym dniu zjadłby wszystko.

  • Ślicznie... Brawo... - pogratulowała mama - a teraz zmykaj do swojego pokoju i dam ci tam mleczko.


Paweł natychmiast poraczkował do swojego pokoju i położył się na łóżku. Zaraz za nim weszła mama z pełną butelka ciepłego mleka.

  • Chodź tu do mnie - przywołała mama Pawła.


Chłopak położył głowę na kolanach matki i po chwili w jego ustach znalazł się smoczek butelki. Gdy Paweł powoli pił mama zaczęła mówić.

  • Pawełku. Jak doskonale wiesz już jutro wracam do pracy po urlopie. Ale na spokojnie jutro przyjdzie do ciebie opiekunka.
  • Ale ja nie potrzebuje opiekunki. Jestem prawie dorosły - odpowiedział Paweł.
  • Ciiii... Wcale - zaśmiała się mama - ale pieluszka, body, rajstopy i butelka mówią zupełnie co innego moja mała kruszynko.


Paweł się zaczerwienił i już nic nie odpowiedział tylko zajął się piciem mleczka. Po chwili oczy zaczęły mu się kleić i nie wiadomo kiedy zasnął.