Rozdział 3 z 3

Opiekunka

To miało wyglądać zupełnie inaczej.

7 min czytania
Następnego dnia obudziły go odgłosy dochodzące z kuchni.

  • Tutaj jest wszystko przygotowane. Jedzonko. Mleczko. Butelki. Nasz bobas jeszcze śpi, ale jeszcze oprowadzę cię po domu. - instruowała Marta.


Po dłuższej w chwili do pokoju weszła Marta i opiekunka Pawła.

  • O... Mój maluszek już się obudził... To jest właśnie mój mały Pawełek. A to jest Paulina twoja opiekunka.


Paweł natychmiast rozpoznał Paulinę, była to jego znajoma z klasy i najpiękniejsza dziewczyna w szkole. Miała piękne długie blond włosy, błękitne oczy, idealną talię. Każdy chłopak w szkole się w niej podkochiwał i każdy chciał z nią chodzić. Gdy Paweł zobaczył Paulinę natychmiast się zaczerwienił i zasłonił twarz rękami.

  • A czemu to moja dzidzia się tak zawstydziła - skomentowała mama. - A skoro tu jesteśmy, to tutaj są pieluszki, ubranka i smoczki i chyba to już wszystko. W razie czego masz do mnie numer.


Paulina odprowadziła Martę do drzwi i zamknęła dom na klucz. Po chwili wróciła do pokoju Pawła.

  • Paulina... To nie tak jak myślisz... Ja ci wszystko wytłumaczę... - zaczął nerwowo Paweł.
  • Ciiii... Pawełku... Twoja mama wszystko mi opowiedziała. Ja jestem twoją opiekunką, a ty masz być grzecznym i posłusznym maluszkiem.


Paweł ze zdziwienia otworzył usta.

  • A teraz wykąpiemy dzidzie.


Paulina zaczęła rozbierać Pawła. Zdjęła body i rajstopy i zobaczyła przemoczoną różowa pieluszkę.

  • Widzę że ktoś tu śnił o wodospadach - zażartowała Paulina.


Paweł też się bardzo zdziwił, przecież nigdy nie sikał przez sen, a tu tak mocno wypełniona pieluszka.

  • Daj mi rączkę - powiedziała Paulina - zaraz wykąpiemy maluszka.


Gdy doszli do łazienki Paulina zdjęła pieluszkę Pawłowi i ostrożnie pomogła wejść do wanny wypełnionej ciepłą wodą. Wzięła trochę płynu o zapachu truskawki i zaczęła myć Pawła. Bardzo to go podnieciło, aż się z tego wszystkiego zawstydził. Zauważyła to Paulina, ale kompletnie nic sobie z tego nie robiła, była w końcu profesjonalną opiekunką. Po kąpieli Paulina starannie wytarła Pawła ręcznikiem. Po wszystkim powiedziała:

  • A teraz maluchu zmykaj do pokoju. Ja zaraz przyjdę.


Paweł zaczął iść, ale zaraz usłyszał głos Pauliny:

  • Hola, hola małe dzieci raczkują a nie chodzą.


Paweł zatem posłusznie poraczkował do swojego pokoju i położył się na łóżku. Paulina posprzątała łazienkę i po kilku minutach znalazła się w pokoju Pawła.

  • No to teraz czas na pieluszkę.


Paulina wzięła śliczną białą pieluszkę z wzorkiem lwa i puder. Obsypała miejsca intymne Pawła pudrem i starannie zapieła pieluszkę. Następnie założyła chłopakowi różowo pastelowe body z korkiem. Białe zakolanówki i różowo białą spódniczkę. Na koniec upieła Pawłowi dwa kucyki i przeważała je kokardką.

  • Pięknie wyglądasz - zachichotała Paulina. Paweł tylko się zaczerwienił. - a teraz pora na śniadanko. Daj mi rączkę.


Paulina zaprowadziła Pawła do kuchni i pomogła usadowić mu się na krzesełku, po czy zaczęła go karmić gerberkami.

  • Leci samolocik... Za mamusie... - i tak upłynęło całe śniadanie. Po śniadaniu Paweł dostał butelkę ciepłego mleczka, które wypił z wielką chęcią.


  • A teraz ja to posprzątam, a ty leć do pokoju i zaraz się pobawimy - powiedziała opiekunka.


Po kilku minutach byli już w pokoju Pawła, gdzie chłopak bawił się grzechotką, układał klocki i kolorował pod czujnym okiem swojej opiekunki. Paweł był tak pochłonięty zabawą, że nie zauważył kiedy zamoczył swoją pieluszkę, a na dodatek zrobił kupę. Z zabawy wyrwał go nieprzyjemny zapach. Gdy chłopak uświadomił sobie co się stało zaczął głośno płakać. Natychmiast podeszła do niego Paulina i zaczęła uspokajać:

  • Ciii... Spokojnie... Jestem tutaj... Małe dzieci tak mają... Nic się nie stało... Zaraz zmienimy pieluszkę...


Po paru chwilach Paweł już miał założona nowa świeżą pieluszkę z misiem i liskiem z dodatkowym wkładem chłonnym i mógł wrócić do dalszej zabawy. Paulina włączyła maluchowi bajkę. Zaraz zadzwonił telefon Pauliny:

  • Halo... No w pracy jestem... A opiekuje się takim wspaniałym bobasem... Wspólne wyjście... Do parku... No w sumie spoko... To o 13 przy placu zabaw...


Paweł pytającym wzrokiem spojrzał na Paulinę.

  • No to maluchu... Szykujemy się na mały dla spacerek. A jak będziesz grzeczny to pójdziemy na lody.


Paulina założyła Pawłowi różową bluzę oraz buciki. Do torby spakowała pieluszkę i butelkę z mlekiem. I byli już gotowi do wyjścia. Opiekunka złapała chłopaka za rączke i wyszli z domu. W ganku stała spacerówka.

  • Wskakuj maluchu.


Paweł spojrzał na Paulinę, potem na wózek.

  • Ja na pewno do tego nie wejdę - i tupnął nogą.
  • Właź już, bo zadzwonie do twojej mamy i sama spuszcze ci lanie.


Po takim argumencie chłopak usadowił się w wózku. Paulina starannie zapieła wszystkie pasy i tak razem poszli w stronę parku. Paweł całą drogę miał zakrytą twarz. Wyglądał jak dwuletnią dziewczynka i nie chciał, aby ktokolwiek go rozpoznał. Gdy weszli do parku Paweł odchylił rączki, aby zobaczyć co się dzieje po chwili zobaczył Zosię i Natalię, swoje koleżanki ze szkoły. Natychmiast zakrył twarz.

  • O cześć dziewczyny. Sorka za spóźnienie, ale mieliśmy mały problem - przywitała się Paulina.
  • Cześć Paula. A co to za mała, słodka dziewczynka? - zapytały koleżanki.
  • A to właśnie tym maluchem teraz się zajmuje? Mały z niego wstydzioszek. No Pawełku pokaż się ciociom.


Paweł odsłonił swoją twarz i natychmiast zobaczył uśmiechy Zosi i Natalii. Cały poczerwieniał. Takie spotkania powinny przecież inaczej wyglądać.

  • O jaki słodziak. Jakiś śliczne kucyki - zachwycały się dziewczyny.


Paulina wypieła Pawła ze spacerówki.

  • A teraz maluszku leć pobawić się w piaskownicy, ja tu będę sobie siedziała z ciociami.


Paweł niechętnie poszedł do piaskownicy, ale po chwili bawił już się na całego. Kopał dołki, stawiał zamki z piasku. Był tak zajęty zabawą, że nie zauważył, że dwójka chłopców podchodzi do niego z tyłu, odchyla pieluszkę i wsypuję całą zawartość łopatki do pieluszki. W tym momencie Paweł poczuł jak zimny i wilgotny piach rozchodzi się po pieluszce. Natychmiast do oczu napłynęły mu łzy i szybko zerwał się i pobiegł zapłakany do Pauliny. W tym czasie też mocno zamoczył swoją pieluszkę. Wtulił się w swoją opiekunkę.

  • Już ciii.... Spokojnie... Jestem przy tobie...


Paweł się uspokoił i przestał płakać.

  • Dobrze, że wzięłam pieluszkę... Będzie teraz jak znalazł... Dziewczyny pomożecie mi?


Po chwili Paweł leżał na kocyku w parku, pił mleczko z butelki, a trzy dziewczyny staranie wycieramy go chusteczkami po czy założyły mu grubą różową pieluszkę z kotkiem.

  • No dobrze... Już musimy iść... Dzięki dziewczyny za spotkanie i za całą pomoc - pożegnałw się Paulina. - Pawełku pomachają ciociom na pożegnanie.


Opiekunka wsadziła Pawła do wózka i powoli ruszyli w stronę domu. Po drodze zaszli na pyszne lody, gdzie sprzedawca zachwycał się uroczą dziewczynką. Po lodach Paweł nie zauważył kiedy zasnął. Obudził się już w swoim łóżku słysząc cichą rozmowę mamy i Pauliny.

  • Był bardzo grzeczny i posłuszny. Zero problemów.
  • Dziękuję za pomoc Paulina. To co do jutra?
  • Będę. Do widzenia.
  • Do widzenia.


Paweł leżał, wpatrywał się w sufit i zastanawiał się czy już tak będzie wyglądał jego każdy dzień? A może po prostu powiedzieć mamie, że już wystarczy i wyjaśnić jej wszystko? Ale w sumie to nawet mi się to podoba? Ale przecież jestem prawie dorosłym facetem? Tak pogrążony w myślach mały Pawełek zasnął ssąc smoczka i ponownie bezwiednie mocząc swoją pieluszkę.

Od autorki: No to nie jest strikte moje opowiadanie. Dawno temu czytałam je na jakiejś stronie i zapadło mi w pamięć. Teraz nie mogę go znaleźć więc postanowiłam zapisać to co pamiętam i oczywiście wtrącić swoje 5 groszy. Dajcie znać jak się podoba.