Streszczając pierwszą część historii... jako dziecko miałem skłonność do lekkiego brudzenia majtek w związku z czym przez lata chodziłem z matką do lekarzy żeby rozwiązać ten problem. W wieku ok. 16 lat po wielu badaniach różnego rodzaju które ostatecznie nie przyniosły rezultatów, na spotkaniu pani doktor stwierdziła że nie ma już pomysłów do może mi dolegać i czas przejść z szukania przyczyny do kontroli problemu przez co poradziła że powinienem zacząć nosić pieluchy. Będąc zdrugzgotany przeciwstawiałem się matce obiecująć że już więcej nie będe mieć takich problemów, ale niestety na następny dzień z samego rana zmusiła mnie do poddania się i założyła mi pampersa co wywołało u mnie płacz. Pomimo upokorzenia i wstydu postanowiłem wstrzymywać się z potrzebami przez kilka dni żeby udowodnić że ich nie potrzebuję, jednak po jakimś czasie wracając do domu nie byłem już w fizycznie w stanie trzymać już dłużej i podczas przebierania się puściły mi zwieracze, robiąc ogromną kupę do pampersa i mocząc się przy tym prosto na oczach swojej matki która akurat wchodziła do pokoju. Podczas gdy ja płakałem i paliłem się z upokorzenia, ona położyła mnie na łóżku i przewinęła przypominając że to wszystko jest dla mojego dobra i nie ma się czego wstydzić, tuląc mnie do snu.
Kolejne dni i tygodnie nie były łatwe emocjolanie. Trudno było się przyzwyczaić do faktu że pomimo iż w garderobie nadal stał mój kosz z bokserkami i majtkami, to nie będe ich nosić w najbliżej przyszłości. Jednak próbowałem sobie mówić że to tylko krótki epizod, jakoś znajdę drogę żeby z tego wybrnąć i niedługo będzie to tylko wstydliwy okres w mojej pamięci podczas gdy wrócę do normalności. Realia jednak weryfikowały to uczucie codziennie - przez kolejne dni z samego rana budziłem się z moją mamą stojącą nad moim łóżkiem, odciągającą kołdrę i podwijającą moją koszulę nocną żeby odkryć pampersa którego na sobie miałem i upewnić się że nie potrzebuję porannego przewinięcia (jak na okładce).
Co gorsza, pomimo tego że starała się wspierać mnie, to moje upokorzenie kontynuowało się w pierwsze kilka dni ponieważ miałem zakas noszenia spodni w domu żeby było widać kiedy narobiłem do pieluszki i potrzebuję jej zmiany. Jako nastolatek byłem zdruzgotany - sam fakt że w takim wieku musiałem używać pieluch jak dziecko eradykowało moją godność osobistą ale to że wszyscy domownicy widzieli mnie chodzącego w samym pampersie i koszulce praktycznie zniszczyło ją do zera. Na szczęście po kilku tygodniach gdy matka mniej więcej wiedziała po moim zachowaniu jak zauważyć że potrzebuję zmiany to pozwoliła mi znowu się zakrywać w domu. W szkole nie było o wiele lepiej, wiedziałem że gdyby ktoś się dowiedział że wróciłem do robienia w pieluchy to byłoby po mnie więc powoli odsuwałem się od znajomości i robiłem co w mojej mocy żeby nie używać ich w czasie lekcji. Na szczęście miałem jeszcze kontrolę nad pęcherzem i tylko z dwójką miałem mały problem się w pełni się wstrzymywać ale jakoś dawałem radę z dnia na dzień.
Niestety jednak z czasem załatwianie swoich potrzeb w ten sposób zaczęło przynosić nieporządane rezultaty. Coraz częściej miałem problem z kontrolowaniem zwieraczy przez co dużo wysiłku zajmowało żeby nie zrobić pod siebie gdy nagle nadeszła potrzeba. Coraz częściej zdarzały się wpadki, np. raz chodząc po galerii handlowej z mamą nagle poczułem parcie i ciężko było w stanie mi się powstrzymać przez do zrobiłem kupę do pieluchy na środku alejki, próbując robić to w na tyle dyskretny sposób żeby nikt dookoła nie zauważył, co nie było łatwe. Oczywiście matka od razu wiedziała co się dzieje gdy zwolniłem chód i zacząłem uginać kolana, po chwili schylając się i udając że wiążę but podczas gdy tył pampersa szybko rósł, a fakt że wstając byłem czerwony jak burak na twarzy z zażenowania tylko zacementował to co już wiedziała bez mówienia ani słowa. Na szczęście niedaleko były ubikacje więc udaliśmy się do toalety gdzie był przewijak - co prawda musieliśmy poczekać aż inna pani z dzieckiem skończy zanim sam zostałem na nim usadzony, nie mówiąc już o tym że sam fakt iż jako nastolatek byłem przewijany w publicznym miejscu gdzie moment wcześniej jakiś niemowlę też miało zmienianą pieluszkę tak jak ja, był trochę dziwnym i lekko żenującym uczuciem.
Po ok. 6 miesiącach od ostatniej wizyty która zmieniła moje życie, czas nastał na powrót do lekarki która postawiła mnie w tej sytuacji. Siedząc z mamą u niej, nie mogłem robić nic tylko patrzeć w podłogę ze schyloną głową - do tego momentu tylko jedna osoba zasadniczo wiedziała przez co przeszedłem - teraz już były to dwie gdy pani doktor się zapytała jak tam moja sytuacja i mama głośno odparła że posłuchaliśmy się rady i jestem od jakiegoś czasu w pieluchach... chciałem zapaść się pod ziemię. Pani pokiwała głową z aprobatą mówiąc że to najlepsza droga żeby radzić sobie z moim problemem, i polecając wizytę u lekarza rodzinnego żeby otrzymać refundację. Tak więc z dwóch osób zaraz miały być to trzy...
Zostałem umówiony w przychodni i z bijącym sercem odliczałem czas do dnia... naprawdę się wstydziłem tego wszystkiego i nie chciałem żeby więcej ludzi o tym wiedziało, no ale jako że pieluchy nie są tanie to była to najlepsza droga żeby dostać jakiś upust finansowy. Nadal miałem po cichu nadzieję że jakoś to wszystko się obróci o 180 stopni, wrócę do bycia normalnym nastolatkiem i będę kontynuować życie wymazując ten żenujący okres z pamięci. Nareszcie nadszedł feralny dzień wizyty, po odczekaniu w kolejce do doktora wkroczyłem z mamą do gabinetu. Po krótkim wywiadzie nadeszła pora na ogólne badanie żeby ocenić mój stan, więc zostałem sam z całkiem miłą panią Doktor która nakazała rozebrać się do bielizny... nie muszę mówić że moje serce stanęło w tym momencie... powoli zacząłem zdejmować buty, bluzę itp. jednak gdy nadszedł czas na spodnie nagle zamarłem, moje serce biło jak dzwon i nie mogłem się przełamać... pani zauważyła to, mówiąc że nie ma się czego wstydzić bo to dla niej rutyna. W rzeczywistości trwało to moment ale w mojej świadomości toczyłem walkę która trwała wieki, i pomimo mentalnej blokady powoli odpiąłem pasek i guzik, i żeby nie przeciągać tego już dłużej szybkim ruchem zrzuciłem spodnie do podłogi, odkrywając pieluchę dla dorosłych którą miałem na sobie. O dziwo nie zarejestrowałem u niej reakcji co trochę mnie uspokoiło, większość badania przebiegła bez problemów (nie licząc mierzenia tętna które oczywiście było kosmiczne, co na szczęście było dla pani Doktor zrozumiałe zważając na moją sytuację)
Badanie powoli dobiegało końca i pomimo wielkiego stresu na początku, zacząłem odczuwać ulgę. Ten wysoki stres spowodował też że zaczęło mi burczeć w brzuchu, ale miałem nadzieję że do niczego nie dojdzie w tym momencie. I właśnie teraz stało się coś dla mnie dramatycznego: stojąc praktycznie w samych skarpetkach i pieluszce na środku gabinetu, okazało się że pani zapomniała zakluczyć drzwi które otworzyły się na oścież gdy do pokoju weszła pielęgniarka pracująca w przychodni. "Ups, przepraszam" odparła po chwili wycofując się, ale było już za późno - nie tylko ona ale przynajmniej z 4-5 osób siedzących w poczekalni na korytarzu na pewno zauważyło mnie noszącego pieluchę. Załamałem się, natychmiast chowając głowę w dłoniach podczas gdy kolana się podemną ugięły. Cały stres wrócił ze zdwojoną siłą, i wcześniejsze burczenie w brzuchu dało się we znaki - będąc w panice kompletnie puściłem kontrolę nad wszystkim i będąc przed panią Doktor zacząłem zapełniać pampersa z obu stron. "Przepraszam, przepraszam" zacząłem mruczeć hiperwentylując się podczas gdy pani pomogła mi wstać "Nie nie, to ja przepraszam bardzo". Po chwili pani poprosiła mamę do gabinetu, która pomogła mi się ubrać i wrócić do samochodu żebym mógł dojsć do siebie w spokoju podczas gdy ona wróciła odebrać wynik badania i refundację o którą się rozchodziło.
Będąc w samochodzie oczywiście popłakałem się z tego wszystkiego, nadal mając na sobie pełną pieluchę. Po powrocie do domu nawet nie chciałem być przewinięty, od razu poszedłem zamknąć się w pokoju żeby wypłakać się ze wstydu jaki mnie przygnótł. Zasnąłem w ten sposób jednocześnie odruchowo ssając kciuka dla uspokojenia, i od godzin nadal mając na sobie to co zrobiłem wcześniej. Mama chyba musiała wejść do pokoju gdy spałem i zobaczyć mnie w takim stanie, po przebudzeniu i wyjściu mnie przytuliła i przeprosiła za to co się stało. Poszliśmy do łazienki żeby mnie wyczyścić i zamknąłem się z powrotem w pokoju.
Tygodnie i miesiące mijały, i po tym wydarzeniu coraz częściej zacząłem tracić kontrolę, zostając kompletnie inkontynentny nie tylko z dwójką, ale także zacząłem się regularnie moczyć. Ssanie kciuka przynosiło mi jakąś formę spokoju, co mama zauważyła ostatecznie kupując mi smoczek który zacząłem używać zazwyczaj podczas spania i przewijania. Kiedyś myślałem że to będzie tylko epizod w moim życiu, ale gdy w pewnym momencie nadszedł czas gdy półka na której znajdowała się moja bielizna została opróżniona i w ich miejscu pojawił się zapas pampersów, kremów i pudrów, było to już jasne że jest to moja nowa rzeczywistość. To nie noszenie pieluch było epizodem w moim życiu, jak się okazało to noszenie normalnych majtek było tylko momentalne - i w pewnym sensie trochę żałuję że w ogóle kiedykolwiek je nosiłem bo chyba gdybym od małego bez przerwy był w pieluchach to cała ta sytuacja byłaby mnie mniej wstydliwa i upokarzająca - w końcu przez jakiś czas wyglądało na to że jestem w stanie być normalnie funkcjonującym nastolatkiem - ale okazało się że jednak nie. Teraz pieluchy są już nieodłączną częścią mojego życia, straciłem kontrolę nad swoimi potrzebami i załatwiam się wyłącznie do pampersów bez ostrzeżenia. Mama to wspiera, mówiąc że jest to nawet słodkie i urocze gdy rano wychodzę z pokoju w samej pieluszce (często noszę te ABDL z dziecięcymi nadrukami ze względu na chłonność i mocniejsze rzepy) i smoczku w buzi, często też mając pluszaka pod ręką. Taka jest właśnie moja przyszłość.
Kontynuacja historii o nastolatku który przez brudzenie majtek został zmuszony do powrotu do pieluch
Zaloguj się, aby ocenić
Komentarze 0
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która coś napisze.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.