Poniższe opowiadanie to w większości fikcja, lecz bazowana częściowo na prawdziwych wydarzeniach.
Od małego miałem burzliwe dzieciństwo, pamiętam że nie lubiłem robić kupy i często się przed tym wstrzymywałem, co doprowadzało do tego że brudziłem majtki. Były to małe zabrudzenia, więc najczęściej po prostu prało się je i tyle. Ta sytuacja kontynuowała się od małego więc przez lata chodziłem z rodzicami po lekarzach żeby dociec czym jest źródło problemów i jak je naprawić. Byłem na badaniach itp, jednak nigdy nic nie wykryto ani lekarze nie doszli do żadnej konkluzji (wtedy jeszcze nie wiedziałem o tym że jestem na spektrum autyzmu i stres związany z sytuacją w rodzinie zapewnie był tym co wywołało to u mnie, więc stricte psychologiczne podłoże a nie fizyczne)
Tak czy siak po latach chodzenia po lekarzach dochodzimy do feralnego dnia, miałem wtedy z 16 lat więc już starszy nastolatek. Byliśmy znowu na spotkaniu z lekarką która zajmowała się moją sprawą, no i siedząc z matką u niej w gabinecie mówi nam że nie ma już pomysłów na to co może mi dolegać i czemu nadal brudzę się będąc w tym wieku, więc zasugerowała że najlepszym rozwiązaniem dla mnie byłoby po prostu żebym zaczął nosić pieluchy.
Byłem przerażony. Opuściliśmy gabinet i wracając do samochodu mama oznajmiła że po drodze do domu zajedziemy na chwilę do apteki. Stawiałem się, mówiąc że nie potrzebuję ich przecież ale usłyszałem tylko że ciągłe pranie i wymiana majtek jest i tak już dla wszystkich uciążliwa więc warto było spróbować, na co odparłem że przestanę się brudzić i to wszystko jest zbędne... oczywiście to nic nie dało. Podczas drogi powrotnej czułem rosnącą panikę, która tylko spotęgowała się gdy zatrzymaliśmy się obok apteki i matka wróciła z paczką pieluch dla dorosłych Tena Slip. Zaniosła je do domu i postawiła na stole w salonie mówiąc "tak będzie najlepiej dla wszystkich, nie martw się" na co ja zaprotestowałem... ostatecznie udało mi się ją namówić żeby powtrzymać się jeszcze dzień zanim do czegokolwiek dojdzie.
Poszedłem do swojego pokoju z ciężko bijącym sercem próbując się uspokoić i zapomnieć o tym co się stało. Jakoś spędziłem popołudnie i wieczór, i chociaż stres tej całej sytuacji nadal był przygniatający i bałem się następnego dnia to ostatecznie udało mi się zasnąć. Budząc się rano, poszedłem jak najciszej do łazienki żeby się wysikać lecz po kilku minutach gdy wróciłem do pokoju to zastałem tam moją mamę z otwartą paczką Teny, jedna już wyjęta i czekająca na brzegu łóżka - "już czas" oznajmiła, gdy ja znowu zaprotestowałem i poczułem jak moje serce znów zaczyna bić jak dzwon. Próbowałem ją przekonać że to niepotrzebne i że przestanę się brudzić i naprawię sam ten problem ale wszystko było na marne. Po kilku minutach ostatecznie podszedłem i usiadłem gdy mama położyła rękę na moim ramieniu próbując mnie uspokoić - "Przecież oboje już to robiliśmy, teraz jesteś po prostu trochę starszy. Spróbujmy proszę..."
Powoli zacząłem się poddawać, kładąc się na łóżku gdy matka zaczęła zdejmować moje spodnie od piżamy i majtki. Było to bardzo niekomfortowe, będąc nagi przed kimś w tym wieku, nawet jeżeli była to moja rodzina. Po chwili powiedziała żebym podniósł pupę i wsadziła tył pieluchy pod nią. Gdy zaczęła zapinać mi pampersa wreszcie pękłem - poziom wstydu i zażenowania był zbyt wielki i wybuchłem głośno płaczem. Jeszcze kilka chwil temu byłem zwykłym nastolatkiem, a teraz leżałem w pieluszce czując się jak bobas. Mama była bardzo miła i próbowała mnie uspokoić, przytulając mnie i szepcząc "śśśś, wszystko będzie dobrze" gdy łzy spływały mi po policzkach.
Po chwili płaczu i bycia tulonym wstałem mając na sobie tylko koszulkę do piżamy i pieluchę, wyglądając jak duże niemowlę przed swoją matką. Wytarłem łzy, założyłem spodnie i próbowałem kontynuować dzień tak jak tylko mogłem. Była to dziwna sensacja która wymagała dostosowania się, trudno było nie czuć że coś jest nie tak mając pieluchę pod ubraniem. Następne kilka dni nie były łatwe, robiłem co mogłem żeby omijać ludzi i żeby nikt nie widział mojej pieluchy - byłem zbyt zawstydzony tą całą sytuacją i nawet z mamą omijałem temat tak jak tylko mogłem.
Dni mijały a ja robiłem wszystko co w mojej mocy żeby nie mieć zabrudzeń, i wstrzymując się z kupą non stop - chciałem udowodnić że nie potrzebuję pieluch i stwierdziłem że wolę implodować niż udowodnić że jest inaczej. Siku robiłem normalnie do toalety, chcąc za wszelką cenę ominąć powtórzenie żenującej sytuacji jaką było przewijanie. Mama dostrzegała to że nadal nic do niczego nie doszło, ale nie narzucała się zapewne wiedząc że to tylko kwestia czasu aż się poddam. Minęło może z pięć dni kiedy nadszedł ten którego najbardziej się obawiałem...
Wróciłem ze szkoły do domu i poszedłem do pokoju, zdejmując buty i przygotowując się do przebrania w domowe ciuchy. Gdy schylałem się zdejmując spodnie nagle doszło do tego czego się bałem - nagle zacząłem robić kupę. Nie wiem jak to się stało ale moje ciało nie mogło już chyba więcej wstrzymywać i instynktownie zacząłem przeć uginąc kolana, podczas gdy tyna część pieluchy zaczęła szybko się wypełniać po brzegi. Po chwili było po wszystkim i poczułem dużo sprzecznych uczuć: z jednej strony ogromna ulga i zrzucenie ciężaru, z drugiej powoli zaczęło do mnie docierać co się właśnie stało i zacząłem przez to być nerwowy. Moje serce zamarało jednak po tym jak podniosłem się i obróciłem ku stronie drzwi, zastając tam swoją mamę która ewidentnie była właśnie świadkiem jak zrobiłem wielką kupę do pampersa.
"Ale, ja nie!" - zacząłem się jąkać gdy ona weszła do pokoju z lekkim uśmiechem mówiąc spokojnie - "Widzisz? Nie było tak źle!" - nawet gdyby nie widziała co się stało to na pewno by to poczuła wchodząc do pokoju... trudno jest opisać to co czułem w tym momencie, kompletnie zamarłem i wyłączyłem się gdy mama przyniosła matę, położyła mnie na łóżku i zaczęła odpinać pampersa - "I do tego jeszcze jesteś mokry" - rzeczywiście, nie zarejestrowałem nawet faktu że podczas tego wszystkiego kompletnie się też zmoczyłem. Nadal niedowierzałem co się właśnie stało, będąc czerwony jak burak ze wstydu i zażenowania zasłaniałem twarz dłońmi próbując nie płakać znowu gdy mama zmieniała moją bardzo mocno zapełnioną pieluchę. Nie byłem już normalnym nastolatkiem w tym momencie, byłem prawie dorosły a jednak leżałem będąc przewijany przez mamę po tym jak się zmoczyłem i zrobiłem kupę do pieluszki jak małe dziecko...
Przez następne dni, tygodnie i miesiące zacząłem próbować przystosować się do swojej nowej sytuacji. Pieluchy zostały jej częścią i prawdopodobnie będę musiał je nosić do końca życia. Przez to wszystko z czasem zacząłem tracić kompletnie kontrolę zarówno jak dwójką i jedynką, robiąc w pampersy 24/7. Było przez to dużo wstydliwych przypadków, jak np. gdy nagle bez ostrzeżenia zrobiłem kupę podczas wypadu po galerii handlowej. Mama to zawuażyła i jakoś udało nam się pójść do toalet żeby mnie przewinąć co było bardzo stresujące, chociaż na szczęście nikt nas nie przyłapał. Z czasem zacząłem czuć się coraz bardziej komfortowo w pieluchach, nawet doszło do tego że raz mama wchodząc do pokoju gdy spałem zauważyła że we śnie zacząłem ssać kciuka co jej zdaniem było bardzo urocze i niedługo potem kupiła mi smoczek oraz kilka pluszaków. Zawodowo była pielęgniarką więc chyba tak cała sytuacja jej odpowiadała, w końcu miała znowu kogoś kim musiała się opiekować jak dzieckiem. Jeżeli chodzi o mnie, chyba też zacząłem akceptować się w tej roli, koniec końców nadal jestem jej małym synkiem.
Opowiadanie bazowane częściowo na prawdziwych wydarzeniach o tym jak zwykły nastolatek z historią brudzenia majtek skończył w pieluchach
Zaloguj się, aby ocenić
Komentarze 4
Zaloguj się, aby dodać komentarz.