Avatar

PrincessOliviaAB

8 miesięcy temu

👸🏼 Nastał nowy rok, a ja mam swoje przemyślenia lecz wpierw chciałabym napisać Wam pewną historię nad którą pracowałam od świąt. Lubie pisać dlatego może się wam spodoba. 🥰Przemyślenia na koniec.

🌸 Dawno, dawno temu , za siedmioma górami , za siedmioma rzekami i dolinami prawie nad morzem żyła sobie mała dziewczynka. Miała ona na imię Marcysia. Dziewczynka mimo rozbitej rodziny starała się być pociesznym dzieckiem. Niestety rówieśnicy nie akceptowali jej. Dokuczali w szkole i wyśmiewali tworząc co raz większe kompleksy. Sytuacja w domu wcale nie była lepsza. Dziecko nie miało prywatności, były krzyki i nie tylko. Wiedziała, że jest inna niż jej rówieśnicy ale rozumiała skąd ta nienawiść do niej. Marzeniem Marcysi było uciec z tego domu. Dlatego robiła wszystko aby zdać perfekcyjnie maturę i uciec na studia do innego miasta i zacząć życie na nowo, na własnych zasadach. Tak się prawie stało, ponieważ owszem udało się jej dzielnie uciec ale z tym rozpoczęciem życia na nowo? Mocno polemizowałabym z tym faktem. Raczej bym nazwała to próbami dążenia do bycia sobą. Jak możecie się domyślić Marcysia miała mocno utrudnione zadanie mimo świeżego nowego startu. Starała się znaleźć podobne osoby do niej, też „inne” ale to co początkowo przyniosło jej ulgę, że nie jest jedyną, koniec końców sprawiło, że przez pojedyncze przypadki takie osoby są wrzucane do jednego wora. Mieszkając na swoim Marcysi bardzo brakowało dzieciństwa. Już od najmłodszych lat kiedy tego nie rozumiała ciągnęło ją do akcesoriów dziecięcych. Lecz nie do bycia mamusią a sama chciała się stać maluchem. Nie rozumiała tego przez wiele lat. Dopiero z czasem po wielu doświadczeniach zrozumiała, że ma swoją drugą naturę. Bycie malutką dziewczynką. Bezbronną , płaczącą malutką dziewczynką która potrzebuje zaopiekowania. Te wszystkie negatywne sytuacje z domu i szkoły sprawiły, że jej dzieciństwo się ulotniło i przepadło. Straciła swoje najsłodsze lata na łzach i ukrywaniu się po kątach. Teraz jako dorosła kobieta zrozumiała i zaakceptowała fakt, że może posiadać drugą naturę pełną słodyczy , pudru i szelestu. Zaczęła iść w tym kierunku odkrywając jak się to nazywa. Niestety poletko jej księstwa było bardzo ubogie w takie produkty dlatego skorzystawszy z gońca udało się jej ściągnąć odpowiednie przedmioty z zagramanicy. Jakaż ona była szczęśliwa i radosna kiedy po raz pierwszy w życiu dostąpiła możliwości regresji. Jednak kuło ją nadal coś w serduszku. Samotność. Szukała zastępczego rodzica , który ją zaadoptuje i podaruje jej troszkę troski , bliskości i przede wszystkim bezpieczeństwa. I stało się to. Pojawił się pewien książę z bajki. Marcysia bardzo nieufnie do niego podchodziła. Sir Ogoniasty był usposobieniem cierpliwości , akceptacji i bezpieczeństwa. Dziewczynka w końcu otworzyła się przed nim. Zaufała mu i to była jej najlepsza decyzja. Ów książę z bajki sprawił, że poczuła się jakby się narodziła na nowo. Oddala się w jego męskie dłonie wierząc, że jej nie skrzywdzi. Zaakceptował jej inność i podarował jej ojcowską troskę. Stała się prawdziwa córeczka tatusia. Sir zawsze o nią dbał, nawet jak wyjeżdżał w podróże delegacyjne słał jej gołębie pocztowe dbając aby miała dostatek i uśmiech na swoje niewinne twarzy. Dziewczynka czuła się spełniona, zaakceptowana i przede wszystkim bezpieczna. Czuła miękkość i szelest na swojej gładkiej pupie o którą osobiście dbał książę. Była jak prawdziwa księżniczka. Niestety pewnego paskudnego burzowego dnia, kiedy grzmoty uderzały jeden za drugim, goniec przyniósł wieści, że książę z bajki poległ w bitwie. Nie odnaleziono jego ciała. Dziewczynka upadła na kolana i zaszlochała zewnymi łzami. Popadła w żałobę chociaż życie od niej wymagało aby podniosła się z kolan. Kilka lat później kiedy jej się to udało przyszły inne zawirowania w jej życiu wywracając wszystko do góry nogami, stała się prawie bezdomna, na zdrowiu podupadła a najgorsze było to, że nauczona pomagać innym i dawać dobrą energię wpadła w niecne towarzystwo. To wykorzystało ją do cna i kopnęło na koniec leżącą. To jak
I wiele innych czynnikom sprawiło, że biedne dziewcze stanęło twarzą w twarz z śmiecią. Była gotowa odebrać sobie życie aby tylko zaznać spokoju i akceptacji. Nie zrobiła tego, nie zachowała się jak tchórz. Wstała ponownie z kolan i ruszyła przed siebie ocierając łzy. Szukała kolejnego rodziciela który pomoże jej. Który podobnie jak książę z bajki zaakceptuje ją i podaruje jej możliwość wytchnienia i bezpieczeństwa. Oj moi drodzy jeśli myśleliście, że Marcysia ciągnęła długie wesołe i bezpieczne życie to jesteście w błędzie. Kolejne lata były pasmem porażek i upadków. Poznawała tylko zlonczyncow , oszustów i manipulantów którzy jej dobrym sercem gardzili lub wykorzystywali do swoich celów. Lecz dziewczynka nie poddawała się. Za każdym razem kiedy ktoś jej wbijał sztylet prosto w serce, łamał rece i nogi, czy dusił ją wstawała, otrzepywała się i szła do przodu. Dzielnie wierząc , że karma wraca. Że za całe dobro które niosła, pomoc i oparcie dla innych sama w końcu go zazna. Spotka nowego księcia z bajki. Niestety. Nie spotkała. Starała się poprawiać na siłę , szukać rozwiązań czy zmieniać. Złość , nienawiść i gniew zaczęły się w niej wzbierać kiedy po raz ostatni została oszukana, olana i poniżona. Powiedziała sobie dość. Na przełomie odchodzącego starego i nowego roku kiedy decyzja zapadła ujrzała w odbiciu lustrzanym jego Księcia z Bajki Sir Ogoniastego. Łzy popłynęły jej po policzkach , poczuła jak obejmuje ją od tyłu , jej najcudowniejszy rodziciel. Obróciła się lecz nikogo tam nie było… była zimną pustką, ciemność bezkresna. Otarła łzy po raz ostatni. Chwyciła wszystkie swoje akcesoria dziecięce i wrzuciła w tą pustkę. Zamknęła drzwi ryglując je na cztery spusty. Oparła się o nie ciężko dysząc. Z jej oczu nie kapały już łzy, a źrenicy były wypełnione ogniem i złocią. Marcysia została zamordowana przez nią sama przez dorosłą Marcelinę. Zabiła swoje wewnętrzne dziecko nie dając mu nawet godnego pochówku. To jej ręce dokonały tego strasznego czynu, lecz Wśród Was czytelników znajdują się również osoby które przyczyniły się do tego. Marcelina porzuciła swoje marzenia i stała się dojrzałą kobietą, na zawsze stając się zimną , arogancka i bezpruderyjną. Jej serce które pękło mamiliśmy kawałków zostało ponownie złożone, po raz ostatni a szczeliny wypełnione lodem. Marcelina posiadała serce z lodu. Gniew który buzował w niej przez lat, policzki które znosiła i upokorzenia wezbrały i wylały zalewając całą krainę. Nastał mrok i czas pogardy. 🥀

Koniec historii 🥰 mam nadzieję że wam się podobała? Jest taka osobista, jakby napisana na podstawie czyjegoś życiorysu, który znam bardzo dobrze 😇

No ale miało być o przemyśleniach. Dziękuję za obecność tutaj za poznanie pewnych osób które okazały mi akceptację , wsparcie i prawdziwą troskę. Niestety nie wszyscy tacy byli o czym przekonałam się w okresie ostatnich dwóch tygodni. W Sylwestra na przełomie dwóch roczników spotkała mnie niespodzianka, która sprawiła że oniemiałam, gwiazda która bardzo mocno rozbłysła i równie szybko zgasła. Próbowałam przez wiele lat znaleźć akceptację , opiekę a przede wszystkim zrozumienie. AbDl a w zasadzie dokładnie to Adult Baby, Age Play i little space towarzyszyły mi blisko 23 lata. Szmat czasu co nie? Niektórzy na tej stronie mają mniej lat niż moje doświadczenie w tematyce. Kiedyś lata temu prowadziłam instagram kinkowy. Zafiksowałam się i owszem udało mi się mieć największe konto Abdl w Polsce i czołówce światowej ale jakim kosztem? Braku czasu, gonienia za cyferkami o przede wszystkim zatraceniu się w tym i braku radości. Ktoś zaczął bezczelnie kraść moje zdjęcia na swój profil a kiedy to zgłosiłam zgadnijcie co? Ja dostałam bana, nie ta perfidną osobą. To był pierwszy moment moich myśli które dzisiaj realizuje. Ale nie poddałam się i szłam do przodu. Powiedzenie kłaść kłody pod nogi nie wzięło się bez powodu. Ja chyba miałam rzućmy cały las. Błądziłam po tym lesie mrocznym i złym ocierając się o życie. Niestety nie znalazłam kogo szukałam. Nie znalazłam drugiej takiej osoby która by mnie zaakceptowała i zrozumiała dając bezpieczeństwo i rodzicielstwo jakiego nie doświadczyłam. Przestałam umieć wchodzić w regresję samodzielnie. Nie umiem i już. Założenie pieluszki, ssanie smoczka, ubranie bodziaka czy picie z butelki nie powoduje że przełącza się magiczny przycisk w głowie na regresję. Wykonuję to bardziej mechanicznie , traktuje jako coś zwykłego. Potrzebowałam drugiej osoby która sprawi że ten przycisk zadziała. Tylko tego potrzebowałam. Starałam się myśleć pozytywnie, starałam się również nieść dobro. Pomogłam wielu , naprawdę wielu osobom na mojej drodze. Pomagając, a nie prosząc o pomoc. Życie nauczyło mnie aby nie prosić. Nagięłam to zniżając się i pisząc ogłoszenia, chcąc chociaż raz ponownie doświadczyć tego ciepła rodzicielskiego. Nie miało to znaczenia bo przyszedł tylko ból, samotność i poniżenie. Naprawdę tak wielka fałszywość panuje wśród ludzi? Naprawdę tak ciężko napisać „eh sorry myślałem, że to wygląda inaczej” „nie moje klimaty darujmy sobie” ? Naprawdę najlepiej jest po prostu ghostować jak największy tchórz? Żałosne czasy nastały. Ale tak dzięki tym wszystkim sytuacjom moje serce pęknięte na kawałki zaczął wzmacniać lód zasilany gniewem i złością. Powiedziałam sobie, że z nowym rokiem odejdę i tak chce uczynić. Nie szukam atencji jak to jeden z uczestników tej strony mi wypomniał w wiadomości prywatnej. Nie pragnę w tej wiadomości szukać pocieszenia , atencji czy wsparcia. Pogodziłam się z przegraną. Podobnie kiedy chciała odebrać sobie życie, nie szukałam atencji, aby ktoś mnie od tego odwiódł. Sama to zrobiłam. Jest to bardziej forma wyrzucenia z siebie myśli na koniec.

🍼Jednak Abdl było przez większość mojego życia. Czasy kiedy udawałam kogoś aby mnie zaakceptował, albo budowałam coś na bazie kłamstwa już dawno się skończyły. Ostatnie lata budowałam wszystko na dobrym sercu , zaufaniu i szczerości. Spotkało mnie oplucie i nienawiść. Każda taka sytuacja sprawiała, że mała księżniczka szlochała wewnątrz czując jak kolejny sztylet ją przebija. Postanowiłam ulżyć jej cierpieniu i zabiłam ją. Dziwnie się czuję wychodząc z tego po tylu latach. Nawet nie wiem czy mi się uda. Ale gniew i złość kipiące ze mnie motywują mnie aby odejść jak najdalej. Do wszystkich osób które zaraz napiszą morały, że zasłużyłam sobie, że to nie problem samemu wchodzić w regresję , atencjuszka itp. Darujcie sobie chociaż ten jeden raz. Karma to suka, dobrej karmy nie ma ale wierzę z całego serca że zła karma istnieje i wróci do tych osób.
To, że ktoś urodził się w złym ciele, kocha inaczej to nie powód do gnębienia tej osoby.

😴Kończąc tą za długa myśl… regresja dała mi możliwość powrotu do bezpiecznego dzieciństwa jakiego nie zaznałam. Przez ułamek swojego życia miałam możliwość doświadczyć tej troski i bezpieczeństwa. Od lat nie potrafię skorzystać z regresji już a problemy się nawarstwiają. Czasy kiedy potrzebowałam opiekuna przepadły a mnie wypełnił żal gorycz i gniew. Opuszczam Was moi drodzy, opuszczam zapach pudru, szelest pampersów , miękkość smoczków itp. Z bólem i żalem to robię. Czy na zawsze ? Chciałabym ale nie wiem co życie przyniesie a to potrafi zaskakiwać. Po ostatnich sytuacjach z osobami poznanymi … nie mam ochoty dłużej tego ciągnąć. Księżniczka umarła a Oliwia przejmuje jej życie. Trzymajcie się ciepło , powodzenia w waszych poszukiwaniach , aby pieluszek wam nie zabrakło i dziękuję tym niektórym osobom które okazały rzetelną akceptację i wsparcie.

Ps największe podziękowania dla Ciebie Sir Ogoniasty który to czytasz, sprawiłeś, że przez chwilę byłam najszczęśliwszą nastolatką na świecie. Przywróciłeś mi dzieciństwo jakiego nie miałam. 👸🏼
#foto #historia #przemyslenia #pozegnanie

8
avatar
Groszek 8 miesięcy temu

Nie mieliśmy okazji się poznać, ale życzę Ci jak najlepiej. Przykro słuchać, gdy mówisz o „zabijaniu” i „mordowaniu” wewnętrznego dziecka. To dziecko to przecież nie tylko akcesoria, odgrywanie ról, regresja, to również wyjątkowa wrażliwość, emocjonalność, kreatywność, ekspresja, wzrok, który dostrzega więcej, inaczej. Potrzeba bezpieczeństwa i bycia zaopiekowanym nie zniknie, jest składnikiem miłości, która stanowi nasz napęd. Keep calm and love yourself!

avatar
Ja_Maluszek 8 miesięcy temu

Niektóre scenki przypomninały fragmenty z mego życia, też były chwile gdy chciałem na zawsze zamknąć oczka oraz próby... I była taka chwila gdy źródłoło w kanalikach łzowych wyschło, ale ból pozostał. Później przyszła regresja i ona mnie trzyma chociaż w samotności (mam dużą wyobraźnię). Też pomogłem innym...
Pewnie będziesz tu zaglądać?

P. S.
Pewnie Twój jednorożec teraz tak wygląda😉😁

avatar
Szymon12231 8 miesięcy temu

Wow Bardzo mocny post. Dużo rzeczy czytając to przypominałem sobie co sie działo u mnie. Życzę Ci Wszystkiego co Najlepsze i oby w końcu się ułożyło.
Wierzę że w tym roku będzie Ci lepiej ❤️

avatar
PrincessOliviaAB 8 miesięcy temu

@Groszek niestety masz racje. Nie jest tak łatwo zabić swoje potrzeby. Nawet jeśli są rujnowane przez tyle lat.

avatar
PrincessOliviaAB 8 miesięcy temu

@Ja_Maluszek slodki jednorożek, owszem przypomina mnie

avatar
PrincessOliviaAB 8 miesięcy temu

@Szymon12231 Milo mi, chociaż ja przestałam już wierzyć

avatar
Hipopopotam 8 miesięcy temu

Nigdy nie porzucaj nadziei, Oliwka! Kiedyś z Tobą pisalem, chociaż nie było tego dużo, to wyczuwałem, że jesteś kimś wyjątkowym, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie chcę Cię idealizowac, bo to nigdy nie ma sensu, ale ciężko dziś znaleźć osobę tak szczerą i przy tym wrażliwą. Poza tym... chyba mamy dużo wspólnego, Twoja historia nie jest odbiciem mojej, ale niewątpliwie pod wieloma słowami mógłbym się podpisać.
Pamiętaj, że bardzo często to co najlepsze przychodzi do nas niespodziewanie. Nie zamykaj się, zostaw chociaż lekko uchylone drzwi do swego serca i duszy. Tak, żeby można było do Ciebie zajrzeć i jednocześnie abyś mogła je szybko zamknąć, gdy zechce wejść ktoś niechciany.
Życzę Tobie wszysrkiego, wierzę, że odnajdziesz spokój i szczęście. Trzymaj się księżniczko! ❤️

avatar
malajuleczka 8 miesięcy temu

Na pewno nie jest to łatwe dla ciebie. Jednak to spory kawał czasu był. Ale życzę Ci jak najlepiej, abyś była przede wszystkim szczęśliwa. Tak wiele osób nas rani, oszukuje i zostawia bez słowa. To ciężkie, ale chyba w tym wszystkim w tym całym dziwnym i zwariowanym świecie trzeba być sobą i iść swoją drogą. Trzymaj się. Mam nadzieję że będziesz szczęśliwa.